Po rozstaniu

Uwe Böschemeyer / slo

Z biegiem czasu u większości osób, które zostały opuszczone, krystalizuje się jednoznaczne poczucie, czy istnieje jeszcze nadzieja na przywrócenie związku, czy nie. Co może zrobić ktoś, dla kogo stało się definitywnie jasne, że nadzieja ta ostatecznie znikła?

Dla uporania się z powstałym kryzysem nie wystarcza tylko mówić o wydarzeniach i faktach czy zajmować się wywołanymi przez nie uczuciami. Konieczne jest też zwrócenie uwagi na pewne wartościowe myśli. Dlaczego?

Jakkolwiek doświadczenie dramatu ma dla jednostki charakter indywidualny, jakkolwiek powinna ona osobiście szukać dróg do przezwyciężenia swego problemu, to jednak istnieją też wynikające z doświadczenia wartości natury ogólnoludzkiej, które powinniśmy znać, jeśli chcemy odzyskać udane życie. O niektórych z tych wartości wspomnę poniżej. Ten, kto im się przyjrzy, wtedy jednak tylko odniesie stąd korzyść, jeśli pozwoli im na siebie oddziałać. Nawet najlepsza maść nie uleczy rany, jeśli natrze się nią tylko chorą skórę.

Każde cierpienie, któremu człowiek potrafi nadać pewien kształt, poszerza jego osobowość. Zdolność do tego ma większość ludzi, natomiast gotowość skorzystania z niej również w trudnych okresach - już nie tak wielu. Ten, kto chce nadać swemu cierpieniu pewien kształt, pyta, skąd ono pochodzi i do czego go wzywa. Pyta, jak z nim tu i teraz może żyć. Jeszcze bowiem ważniejsze niż przezwyciężenie dramatu jest zaakceptowanie życia pomimo dramatu.

Akceptacja ta zależy nie tylko od tego, jakie cierpienie człowieka spotyka. Zależy także, i to w jeszcze większym stopniu, od tego, czy decyduje się on nażycie, czy się na życie decyduje.

Niekiedy jednak życie sprawia straszliwy ból. Boli wszystko. Boli każda część ciała, boli każda część duszy. Płaczesz, krzyczysz, szalejesz - trwasz w bólu, a ból trwa w tobie. Boisz się, czy zachowasz zdrowe zmysły. Nie wiesz, w jaki sposób masz wytrzymać czy zgoła przetrwać to, co przeżywasz. Co możesz wtedy zrobić?

Więcej zobacz:

Po rozstaniu